Każdy ma swoje miejsce, do którego lubi wracać co jakiś czas. My rodzinnie uwielbiamy powracać do Ślesina. Od 2016 roku zawsze wracamy w to samo miejsce, na Agroturystykę do Pani Ani. Dostęp do jeziora, kajaki, wędkowanie, cisza, spokój, rechot żab, śpiew ptaków, brak zasięgu Internetu, ognisko, leżak i książka. Tu odpoczywam i redukuję stres. Ślesin dla mnie jest magiczny. Zawsze w tym miejscu odpoczywam i odradzam się sportowo. Jak wyglądał przebieg rywalizacji w tym roku? Zapraszam Was na podróż do Ślesina.

Wyjazdy na zawody to już nie tylko moje zawody. Zarażeni sportową pasją na linii startu stają również moi synowie: Szymon i Stanisław. Podczas Garmin Junior Ślesin chłopaki zgarniają dublet. Szymon wygrywa bieg na 200 m, Stanisław zwycięża na dystansie 500m. Tym razem to wyniki Stasia i Szymka motywowały mnie do walki podczas mojego startu.

 

W tym roku odbyła się już dziesiąta edycja triathlonu w Iron Triathlon Garmin w Ślesinie. Startowałem tutaj sześciokrotnie. Poniżej przedstawiam Wam historię moich startów w Ślesinie:

2016 I miejsce z wynikiem 01:54:07. 
Pływanie 00:12:48 (5)  T1 00:01:56 (1)  Rower 01:03:45 (1)  T2 00:00:43 (9) Bieg 00:34:55 (1)  01:54:07 (1)

2017 I miejsce z wynikiem 00:56:37 (dystans 1/8 IM )
Pływanie 00:07:08 (9) T1 00:01:41 (3) 00:08:49 (9) Rower 00:31:07 (1) T2 00:00:49 (15) Bieg 00:15:52 (1) 00:56:37 (1)

2019 I miejsce z wynikiem 01:52:57 Mój najlepszy w historii startów na dystansie ¼ IM.
Pływanie 00:12:44 (3) T1 00:02:03 (2) 00:14:47 (4) Rower 01:03:06 (1) T2 00:00:41 (4) Bieg 00:34:23 (1) 01:52:57 (1)

2020 I miejsce z wynikiem 01:54:35
Pływanie 00:12:33 (4) T1 00:01:55 (1) 00:14:28 (4) Rower 01:03:53 (3) T2 00:00:54 (5)Bieg 00:35:20 (1) 01:54:35 (1)

2021 III miejsce z wynikiem 01:55:58  

Pływanie 00:13:35 (12) T1 00:01:55 (6) Rower 01:04:34 (6) T2 00:00:51 (13) Bieg 00:35:03 (1) 01:55:58 (3)

2022 II miejsce z wynikiem 01:54:01
Pływanie 00:12:42 (8) T1 00:01:58 (6) Rower 01:03:40 (4) T2 00:00:50 (6) Bieg 00:34:51 (1) 01:54:01 (2)

„Nie daj wyprowadzić się z równowagi. Pamiętaj, że każda klęska jest nawozem sukcesu. Nie pozwól, żeby zawładnęły Tobą drobiazgi”

Start 11.00

Pływanie: jeden niezmienny cel na etap pływacki – jak najmniej pozwolić chłopakom odpłynąć. Ostatnie wyniki treningowe w wodzie, dawały nadzieję, że będzie wreszcie szybkie pływanie także na zawodach. Ruszając na rower miałem nadzieję złapać kontakt choćby wzrokowy z rywalami. Wtedy dużo łatwiej się goni.

Porządny start pozwolił mi wywalczyć dobre ustawienie w wodzie na pierwszym odcinku pływania. Tradycyjnie 200 metrów bez kalkulowania na dużej mocy i prędkości. Do pierwszej boi, oddalonej od startu około 200 m, dopływam w zwartej grupie. Jestem właściwie ustawiony, aby złapać nogi rywali, którzy są w moim zasięgu.  Po 400 metrach moje ciało „zalewa kwas”. Chłopaki odpływają na kilka metrów. Staram się uspokoić oddech, łykam dużo tlenu w czasie wdechu. Jeszcze jednak brakuje zapasu prędkości na pierwszy, bardzo mocny pływacki odcinek, tolerancji mięśni na wystrzał kwasu mlekowego. Jest to jeden z elementów, który w najbliższym okresie na pewno będę szlifował. Moja wytrzymałość pływacka jest na wysokim poziomie. Brakuje mi krótkich mocnych bodźców interwałowych. Realizacja takich jednostek treningowych pomoże lepiej przetrwać ten najtrudniejszy dla mnie etap pływania.

 

Po 400-500 m rywale odpłynęli na 20-30m. Strata jest nieduża. Pozwala utrzymać mi kontakt wzrokowy, który motywuje do utrzymania wysokiego tempa. Nawigacja w Ślesinie jest dość łatwa. Po minięciu drugiej boi nawrotowej obieram kierunek „na most”.  Mijam most, unoszę wysoko głowę, długa prosta, namierzam ostatnią boję. Przez cały dystans pływania widzę rywali. Ostatnia boja 40-50m metrów do wyjścia z wody. Wychylam głowę, po nabrzeżu biegną Ławicki, Tochowicz, Popławski. Strata wydaje się nie duża. Na belce odhaczam się z czasem 12:44. Długi dobieg do T1 – około 400m. Zdejmuję piankę, zakładam górę stroju. Przy długich dobiegach do T1 w wodzie trisuit mam zdjęty do połowy. Dzięki temu nie ograniczam ruchu ramion podczas pływania. Jeśli czujecie, że strój triathlonowy podczas pływania ogranicza Wasze ruchy pływackie polecam spróbować.

Czas pływania: 00:12:42 (najlepszy czas na tej trasie 00:12:33)

Rower: dobre pływanie pozwoliło mi ruszyć na etap kolarski, mając w zasięgu wzroku chłopaków. Najbliżej około 20’’ przede mną jechali K.Tochowicz oraz J.Popławski. Dalej około 50’’ z przodu dostrzegam pomarańczowy strój M.Ławickiego.  Nie ryzykowałem szybkiego i za wszelką cenę odrabiania strat. Jechałem bez szarpania, równym, mocnym, swoim tempem. Pilnowałem, żeby chłopaki nie zniknęli mi z pola widzenia. Głównym celem jaki postawiłem sobie na rower – to nie ponieść straty. Zdaję sobie sprawę, że tylko taka jazda (bez strat na rowerze) da przepustkę do walki o „pudło” na biegu. Pierwszy odcinek około 10km – to jazda pod wiatr. W tym momencie pozycja aero ponad wszystko. Chowam głowę blisko ramion. Staram się zredukować opór powietrza, który jest największym wrogiem podczas samotnej kolarskiej jazdy.

Międzyczasy z poszczególnych odcinków:

10k – 330 NP. 40.9km/h

10k – 329 NP. 44.2km/h

10k – 320 NP. 40.4km/h

10k – 315 NP. 42.6km/h

Pierwsze okrążenie: 22k – 330 NP. 42.5km/h

Drugie okrążenie:    22k – 315 NP 41.7km/h

Czas roweru: 01:03:40 moc: 322 NP (najlepszy mój wynik na tej trasie 01:03:06)

Zdecydowany progres w stosunku do zawodów w Żyrardowie.

Dobrze przejechałem pierwszą pętlę – nic nie tracąc, a nawet kilka cennych sekund odrobiłem. Jestem bardzo blisko, około 20’’ za chłopakami. To zmobilizowało chłopaków do mocniejszej jazdy na drugiej pętli. Tracę około 10-15’’ na pierwszych 8-10 kilometrach drugiej pętli. Początek, pierwsze kilometry to znów jazda pod czołowy wiatr. Chłopaki mają tą przewagę nade mną, że jadą w czteroosobowej grupie. W pełni to wykorzystują. Dostrzegam w oddali ich współpracę po zmianach. Przy przepisowej jeździe w odstępach 10m to oszczędność około 15-20W, a schodząc z prowadzenia dodatkowo można puścić korbę, co pozwala na regenerację mięśni. Oh..jak mi tego w tym momencie brakuje. Nic – trzeba szybciej pływać.

Na pierwszych 10-12km drugiej pętli, rywale nieco mi odjeżdżają. Przejeżdżają ten odcinek około 15-20’’ szybciej. Starta rośnie do blisko 40 sekund na 32 kilometrze. W połowie pętli warunki wietrzne zaczynają być bardziej korzystne do jazdy solowej. Wiatr dmucha w większości w plecy. Moja strata utrzymuje się na poziomie około 40 sekund i nie rośnie. Mam cały czas grupę w zasięgu wzroku. Znikają jedynie na zakrętach. Do T2 zjeżdżam ze stratą 3’16’’ do lidera T.Brembora, który dziś wydaje się poza zasięgiem. Jednak starta do drugiego M.Ławickiego to tylko” 40’’. Jeśli noga nie będzie” zagotowana” po rowerze to wiem, że jest duża szansa na walkę o podium

Bieg:

W T2 spędzam 50 ’’. Wybiegam na szóstej pozycji – 3’19’’ straty do T.Brembora oraz niespełna 40 sekund  za czteroosobową grupą: M.Ławickim, K.Tochowiczem, J.Popławskim, M.Bodnarem.

Pierwszy kilometr ruszam „spokojnie”, na lekkim hamulcu. Otwieram w tempie 3:25/km. Drugi kilometr 3:22/km, trzeci 3:19/km. Nogi dziś świetnie pracują. W tej chwili wiem, że dziś będzie szybkie bieganie. Na „mijankach” łapię międzyczas straty do rywali. Stoper wskazuje, że biegnę znacznie szybciej od chłopaków. Z każdym kilometrem odrabiam 10-15’’. Najpierw kasuję stratę do M. Bondara, który jednak przykleja się do moich pleców. Utrzymuje moje tempo przez około 2-3 kilometry. Z każdym pokonanym metrem zbliżam się szybko do K.Tochowicza oraz J.Popławskiego. Dodaje to jeszcze więcej motywacji do walki o podium. Wyprzedzam chłopaków jeszcze na pierwszej pętli. Odrabiam na dystansie 5 km minutową stratę. Drugie biegowe okrążenie rozpoczynam na trzecim miejscu ze stratą 11 sekund do drugiego „Ławki”. Tuż za moimi plecami są Popławski oraz Bodnar. W tym momencie decyduję się podkręcić prędkość biegu. Tempo kilometra 3:10/km i „odklejam” rywali. Na 7 kilometrze dobiegam do Marcina. Mijając Go, robię 200 metrową przebieżkę zmieniając rytm biegu, podkręcam prędkość, nie dając mu okazji na przytrzymanie mojego kroku. Wysuwam się na drugą pozycję. Uśmiecham się do siebie. Wiem, że wróciłem do rywalizacji z najlepszymi zawodnikami na krajowym podwórku. Ostatnia nawrotka i długi zbieg. Słyszę od Taty: „puść luźno nogi, „rozluźnij górę”, łapię butelkę wody w strefie odżywiania. Dwa łyki wody, resztę wylewam na siebie. Buduję bezpieczną przewagę: ponad 30 sekund. Bieg znów staje się moim jokerem. Moje nogi wspierane przez ON Cloudboom Echo znów są najszybsze w stawce. Był to również mój najlepszy bieg w dotychczasowych startach w Ślesinie – 34:51. Jeden z najszybszych triathlonowych biegów na dystansie 10.5km. Zupełnie się tego jeszcze dziś nie spodziewałem. Na metę wbiegam drugi z dobrym wynikiem 01:54:01. Zawody wygrywa ze świetnym czasem 01:51:17 T.Brembor. Podium uzupełnia Marcin Ławicki z rezultatem 01:54:35.

 

Poniżej porównanie biegów ze Ślesina oraz Żyrardowa. Najważniejsze to wyciągać odpowiednie wnioski i konsekwentnie realizować plan treningowy.

 

W Ślesinie mieliśmy również wewnętrzną drużynową rywalizację. Trenowani przez mnie A.Mieloch, J.Sosnowski K.Fibner rzucili mi wyzwanie: Trener kontra sztafeta DAWAJKALACHTEAM Przyjąłem wzywanie. Było o co walczyć: „przegrany stawia pizzę”. Dziś jeszcze nie dałem szans chłopakom. Wynik sztafety: 02:07:02. Zwyciężyłem z przewagą 13’01’’.

Nasza rywalizacja miała również charakter zabawy dla kibiców. Należało wytypować różnicę naszych czasów na mecie. Zwyciężył Karol Knapik, który był najbliżej prawidłowego wyniku. Zwycięzca zgarnął nagrody niespodzianki od AMZ Szamotuły i ALE – Active Life Energy. Obserwujcie mój profil, gdzie pojawi się na pewno jeszcze kilka konkursów w sezonie startowym.

Bardzo dziękuje za każde #dawajkalach na trasie zawodów. Podziękowania i gratulacje dla drużyny LABOSPORT za kolejną świetną imprezę. Jak zawsze dziękuje mojemu rodzinnemu teamowi za wsparcie. Wiem, że mogę na Was liczyć w trudnych i pięknych chwilach.  Jesteście najlepsi!!!

Następny przystanek Triathlon Wronki.

TEAM KALACH

Masz pytania? Napisz lub zadzwoń!

Copyright © 2021 Team Kalach by Pekrul.pl